4 powody, dla których najlepiej kupować iPhone'y w wersji S

To moje subiektywne zdanie, ale postarałem się je oprzeć o możliwie najbardziej obiektywne wskazówki.

Od pewnego czasu zastanawiałem się, czy aby na pewno kupno iPhone'a bez literki S jest dobrym pomysłem. Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że pod względami praktycznymi tylko "eski" są smartfonami Apple'a wartymi zakupu (ale naturalnie tylko w przypadku osób, które lubią system iOS)

W tym materiale pisałem o moich oczekiwaniach przed konferencją Apple i życzeniach odnośnie tego, co powinien mieć iPhone 7, żebym wymienił na niego swojego 6s Plus.

Dla przypomnienia, były to:

  1. wodoszczelność
  2. lepsza bateria w mniejszym modelu (równie dobra, co w Plusie)
  3. lepsze zagospodarowanie przestrzenią (mniej zmarnowanego miejsca nad i pod ekranem)

Faktycznie okazało się, że iPhone 7 jest wodoszczelny i ma lepszą baterię od poprzednika. Prawdę mówiąc, ma niemal takie same deklarowane czasy pracy co posiadany przeze mnie 6s Plus. Z kolei 7 Plus ma średnio o godzinę dłuższy czas pracy, co należy uznać za odczuwalną poprawę.

Odnośnie zagospodarowania przestrzenią, niestety nic się nie zmieniło i wciąż z przodu są ogromne ramki, przez co wersja Plus jest koszmarnie niewygodna w użyciu jedną ręką i wypycha kieszenie w jeansach. Tego nie poprawiono.

Skoro 66,(6) proc. moich oczekiwań zostało zaspokojonych, to dlaczego nie wymienię posiadanego przeze mnie telefonu na nowszą wersję?

Istnieje co najmniej kilka rzeczy, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest kupowanie wyłącznie modeli z literką S.

Zobacz również: Internet rzeczy czy rzeczy internetu?

1. Znacznie poprawiona wydajność

W tym artykule pisałem o przyroście wydajności nowych telefonów Apple na przykładzie konkretnego benchmarku: AnTuTu.

Przeanalizowałem procentową wydajność smartfonów od modelu 5 i okazało się, że największy przyrost mocy przypadał zawsze na modele z S. Najbardziej spektakularnym przykładem jest oczywiście iPhone 5 vs 5S, w którym mamy zwiększenie ilości punktów o prawie 106 proc. Różnice pomiędzy generacjami S i ich następcami z następnymi numerami (np. 5s i 6) nie są tak duże jak mogłoby się wydawać.

2. Wersje S są pozbawione rażących wad poprzedników

Pamiętam jak kupowałem iPhone’a 5 w czarnej wersji. Chociaż dbałem o sprzęt, to tak czy inaczej odchodziła od niego farba. Mam pogląd, że czarny iPhone 5 to najładniejszy iPhone jaki powstał do tej pory, jednak niestety bardzo szybko zaczynał wyglądać jak po wojnie atomowej.

W modelu 5s poprawiono to w dosyć prymitywny sposób, ale skuteczny — zmieniono czarną farbę na szarą. Chociaż smartfon wyglądał identycznie, sprawiał wrażenie dużo bardziej dopracowanej konstrukcji.

Analogiczna sytuacja miała miejsce z iPhonie 6 i 6s. Poprzednik był bardzo podatny na wyginanie. Była to istotna wada konstrukcyjna, która mocno dawała się we znaki użytkownikom wersji Plus. Włożenie telefonu do przedniej kieszeni jeansów i kucnięcie z nim żeby zawiązać buta mogło zaowocować wygięciem się urządzenia. Widziałem na własne oczy kilka egzemplarzy uszkodzonych w ten sposób i uważam, że wcale nie dramatyzuję.

W wersji 6s, zastosowano wzmocnienia konstrukcyjne w newralgicznych elementach obudowy i użyto lepszej jakości aluminium. Okazało się, że jednocześnie zmniejszyła się podatność na zarysowania. Mój 6s Plus faktycznie wygląda jak nowy, chociaż ma 10 miesięcy.

W przypadku iPhone’a 7 pewne “niedoróbki” powoli wychodzą. Zostaną oczywiście poprawione w przyszłorocznym modelu. Prawdopodobnie zaczną od tego, że kolor Jet Black udoskonalą na tyle, aby nie zbierał rys od wytarcia go koszulką. Czy tylko ja widzę tu podobieństwo do iPhone’a 5?

Moim zdaniem, iPhone’y z wyższą numeracją są testami na klientach. Natomiast wersje S są tym, czym nowy iPhone powinien być rok temu.

3. Coś ekstra od Apple'a

Pozwólcie proszę, że mocno uproszczę: iPhone 5 miał zwiększony ekran względem poprzednika i cieńszą obudowę. iPhone 6 również miał zwiększony ekran i cieńszą obudowę. To były główne “bajery” i nowy wygląd stanowił “selling point”.

Obecny iPhone 7 ma głównie wodoszczelność i podwójny aparat w wersji Plus. Wygląd zmienił się najmniej w całej historii. Ogólnie, wszystkie te rzeczy miały już dawno inne smartfony podczas prezentacji, przez co modele bez S uważam za mało innowacyjne.

Największe “bajery” wprowadzane są w “eskach”

iPhone 5s miał czytnik linii papilarnych oraz 64 bitowy procesor. iPhone 6s ekran czuły na siłę nacisku. Wszystko to nie są może wynalazki na miarę pierwszego samolotu, ale jak na Apple'a — całkiem solidne udoskonalenia i dosyć niszowe rozwiązania w skali branży mobilnej.

Dla fanów nowinek modele S są zdecydowanie ciekawsze. Natomiast dla osób lubiących lans już niekoniecznie, bo w sumie chodzi się z czymś co wygląda jak zeszłoroczny model.

4. Dużo lepszy aparat

Tutaj dane historyczne świadczą o dużych przeskokach jakościowych przy debiucie modelu S. Podczas premiery iPhone’a 3Gs poprawiono chyba każdy aspekt aparatu względem 3G (co nie było akurat wielkim wyczynem). W 4s, zwiększono liczbę megapixeli z 5 do 8 i dodano możliwość nagrywania video w 1080p. W 5s znacznie poprawiono zdjęcia przy słabym oświetleniu i wprowadzono tryb slow-motion. W 6s zwiększono liczbę megapixeli z 8 do 12 i dodano możliwość nagrywania video w 4K.

iPhone 7 ma teraz optyczną stabilizację obrazu w standardowej wersji oraz jaśniejszą optykę. Na wielką poprawę jakości zdjęć raczej bym dzięki temu nie liczył.

Wymiana co roku kontra wymiana co dwa lata (wersje S) pod względem finansowym

Tutaj moje wyliczenia będą mocno orientacyjne i nieprecyzyjne. Chodziło mi bardziej o ogólne proporcje, niż konkretne liczby.

Dla zobrazowania, posłużę się konkretnym przykładem iPhone’a 6s Plus 64 GB, z którego korzystam. Kupiłem go za cenę rynkową za 4199 zł i obecnie (stan na 19.09.2016) byłbym w stanie sprzedać ten sprzęt za około 2700 zł (optymistyczny scenariusz). Koszt iPhone’a 7 w analogicznej wersji to oficjalnie 4479 zł. Zatem, sprzedając sprzęt natychmiast i kupując najnowszy model, za około rok użytkowania zapłacę ~1800zł.

Jeżeli jednak przeczekam ten moment i wymienię iPhone’a za rok, jego utrata wartości nie będzie już tak spektakularna. W sumie żadne odkrycie w przypadku elektroniki użytkowej.

Debiutujące dwa lata temu iPhone’y 6 kosztują średnio w cenie 1800–2000 zł za używane modele. Zatem, prawdopodobnie za rok będę w stanie sprzedać mój sprzęt jeszcze za 1800 zł bez większych problemów. Daje to ~2400 zł użytkowania telefonu za dwa lata, czyli ~1200 zł za rok (o 600 zł mniej niż w przypadku corocznej wymiany).

Będąc bardzo przezornym i decydując się na wymianę tylko co wersję “S” (czyt. co dwa lata), powinienem odkładać miesięcznie po średnio 100 zł na nowy telefon. Jeżeli jednak chcę co roku mieć iPhone’a, tu należałoby wkładać do skarbonki około 150 zł przez 12 miesięcy. Proporcjonalnie, różnica jest więc bardzo duża.

Moje założenia obejmują fakt, że z telefonem nic się po drodze nie stanie i będziemy mogli go bez problemu sprzedać jako tzw. “igłę”. Warto mieć na uwadze, że przedłużając nasze obcowanie ze sprzętem o kolejny rok, szansa na “zrobienie czegoś złego” drastycznie rośnie i statystyka jest w tym przypadku nieubłagana.

Krótkie podsumowanie

Pod względem dodatkowych funkcji rozszerzających oraz ulepszających korzystanie z telefonu, Apple tradycyjnie rezerwuje je dla wersji “S”. Ponadto, każdy geek lubiący iSprzęty doceni znacznie lepszą wydajność w “eskach”.

Zwykli użytkownicy docenią ulepszony aparat oraz wyeliminowanie wad konstrukcyjnych poprzedników.Osoby liczące opłacalność swoich decyzji również docenią wymianę telefonu co dwa lata, głównie przez stabilniejszą utratę wartości iPhone’a przy odsprzedaży.

Należy jednak uczciwie przyznać, że wymiana coroczna na najnowszy model ma co najmniej dwa niezaprzeczalne plusy i jeden istotny tylko dla niektórych:

  1. Kupując iPhone’a, chroni nas wyłącznie 12 miesięczna gwarancja producenta. Zawsze mamy więc telefon zabezpieczony przed ewentualnymi wadami ze strony Apple.

  2. Uszkodzenie mechaniczne jest mniej prawdopodobne w ciągu 12 miesięcy niż w przypadku wydłużenia naszego obcowania z nim do dwóch lat.

  3. Mamy najnowszy model telefonu, co dla niektórych osób może stanowić dużą wartość dodaną. Szczególnie jeżeli traktują ten sprzęt jako np. element biżuterii.

Czy podobnie jednak jak ja uważacie "eski" za najbardziej udane iPhone'y? Jestem ciekawy Waszego zdania.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Apple:

iPhone 7 w rękach pierwszych recenzentów iPhone 7 został nowym królem wydajności Fizyki nawet Apple nie oszukuje: iPhone 7 i 7 Plus mają po prostu większe baterie Nowości Apple’a, o których Tim Cook nie wspomniał podczas konferencji iPhone Upgrade Program - przyszłość pozyskiwania nowych telefonów Zoom optyczny to ściema. Premiera iPhone’a 7 okiem użytkownika iPhone’a 6s Apple: "Chcesz iPhone'a 7 w kolorze onyksu? Lepiej od razu kup etui" Wycieka specyfikacja iPhone’a 7. Lepszy aparat i bateria? Apple pracuje nad własnym Snapchatem? Tim Cook ma plan Statek Steve'a Jobsa to lodołamacz. Teraz zaczyna tonąć iPhone 7/6SE - kiedy premiera? [aktualizacja] Miliard. Tyle iPhone'ów sprzedał Apple przez 9 lat "To będzie coś wielkiego" - Tim Cook o rozszerzonej rzeczywistości i Pokémon GO Wyniki Apple’a coraz gorsze. Sprzedaż iPhone'ów i przychody wciąż spadają iPhone 7, 7 Plus i 7 Pro pozują do zdjęć. Wersja Pro z podwójnym aparatem i zoomem optycznym? Odświeżone EarPods czy zupełnie nowe słuchawki AirPods? Co znajdziemy w opakowaniu wraz z iPhone 7? Chcesz zostać dawcą organów? iOS 10 ci to ułatwi Ten mężczyzna przypomniał sobie, że Apple wisi mu 10 miliardów dolarów, bo... wymyślił iPhone'a 24 lata temu Pierwszy iPhone, czyli "telefon bez klawiatury, którego nikt nie zechce" Tylko Apple potrafi sprawić, żeby świat ekscytował się nowym kolorem telefonu Tegoroczny iPhone nie będzie się nazywał iPhone 7? Apple Watch 2 z kamerką, ulepszonym pokrętłem i nowymi przyciskami? Dlaczego nie ma (jeszcze) iMessage na Androida? iOS 10 pozwala usunąć preinstalowane aplikacje!